Po prostu ja... 18. grudnia 2007 20:46:00

Po prostu ja...
Napisze tu opowiadanie , ktore uwazam za ciekawe , sama je pisalam i pragne je teraz " opublikowac" . Mam dopiero 14 lat , ale pasjonuje mnie literatura i wszystko coz  nia zwiazane.
Przeczytajcie i powiedzcie mi co o tym sadzicie.
Byla ciemna noc listopadowa. Wiatr szumial straszliwie i w ial z taka sila , jakby chcial zetrzec w proch cala kule ziemnska . Spozniona ,bieglam do przycmentarnej kaplicy , gdzie juz rozpoczela sie ceremonia z okazji Dnia Zaduszek. Czym predzej wymijalam stojace drzewa wsrod lasu i pedzilam , niczym scigajac sie z wiatrem , lesna drozka. Gdy dobieglam do wyznaczonego miejsca , zauwazylam , ze nie ma przed kaplica nikogo...Nie wiedzac dlaczego , wzbudzilo to we mnie strach. Probowalam  wejsc do pomieszczenia. Jednak wszystkie okna i drzwi byly pozamykane na cztery spusty . Nie wiedzac co robic , poszlam na pobliski cmentarz . Spogladalam na kolejne nazwiska osob juz nie zyjacych na tym swiecie i z momentu na moment czulam , ze ktos za mna podaza. W pewnym momencie uslyszalam  za soba jakis glos. Obejrzalam sie , jednak nikogo nie zauwazylam. Jedynymi osobami , ktore spostrzeglam , byli znajomi sasiedzi z wioski , ktorzy wlasnie wychodzili z kaplicy , niosac jedna z wiesniaczek na swych ramionach . Czym predzej chcialam stamtad uciec jak najdalej , jednak cos mnie zatrzymalo i pomyslalam sobie , ze powinnam udac sie za nimi. Przechodzac kolo kaplicy , postanowilam zajrzec do niej. Powoli i bardzo ostroznie nacisnelam klamke i stanelam na srodku sali. Rozejrzalam sie , az nagle sparalizowana wpatrywalam sie w ciemnie oczy drapiezcy , stojacego na przeciwleglym koncu dlugiego pomieszczenia , a on przygladal mi sie z usmiechem . Nie zmieniajac przyjaznego wyrazu twarzy , mroczny lowca ruszyl w moja strone , by zapewne zadac ostateczny cios. Jego twarz byla blada niczym potomek albinosa , posiadal dlugie blade palce i kasztanowa czupryne. Jego usta byly niesamowicie czerwone , a oczy czarne jak wegiel. Nie zdawalam sobie sprawy , ze moje zycie tak szybko dobiegnie konca. Nie myslalam nawet o tym . Wpatrywalam sie na lowce i nic poza nim nie widzialam . Chlopak podszedl do mnie i delikatnie zlapal za reke , prowadzac mnie do pomieszczenia , gdzie byly same lustra. Wciaz sie usmiechal i cichutko powtarzal , zebym sie nie bala. Wprowadzajac mnie we wlasciwe miejsce , zamknal wszystkie drzwi i okna , a nastepnie podszedl do mnie. Wpatrywal sie we mnie przez dluzszy czas i nic nie mowil. Nie musial , nie przeszkadzalo mi to...Odsunal sie i zaczal mnie okrazac , jakby byl turysta podziwiajacym wystawiona w muzeum rzezbe. Pochylil sie do przodu , niczym drapieznik gotowy do skoku. Jego usmiech robil sie coraz szerszy.  Tym razem nie potrafilam opanowac naturalnego odruchu i rzucilam sie do ucieczki. Nie mialo to najmniejszego sensu , poniewaz w jednej chwili widmo uderzylo mnie z ogromna sila w piers , tak ze odrzucilo mnie o sciane . Glowa uderzylam o lustro , kaskada srebrnyh odlamkow spadla na ziemie. Ani sie obejrzalam juz stal nade mna . Z calych sil nastapil mi na noge. Zwinelam sie w klebek i zaczelam krzyczec . Do bolu , bijacego od zlamanej konczyny , dolaczyl inny , miejsca , w ktorym szklo przecielo  mi skore glowy . Bylo mi niedobrze , krecilo mi sie w glowie , powoli odplywalam w niebyt. Gdy nagle wsrod mgly , ktora zaszla moje oczy , zamajaczyl zamierzajacy w moja strone cien . Moje powieki zamknely sie i odplynelam w nicosc. Po kilku godzinach obudzilam sie , nie bylam pewne czy jeszcze zyje , czy znajduje sie w innym swiecie . Lezalam nad jeziorem , zupelnie sama. Nie bylo nikogo w poblizu. Wszedzie byla szara mgla , a wilgoc przenikala przez najmniejszy zakamarek . Powoli sie unioslam i zdumiona , zauwazylam , ze nic mi sie nie stalo. Na moim ciele nie bylo najmniejszego sladu. Oczywiscie ucieszylam sie z tego faktu , jednak nadal bylam zaniepokojona. Skoro nie mialam zadnego sladu , to znaczy , ze nic sie nie wydarzylo , to jak sie znalazlam sama nad jeziorem? Wystraszona pobieglam do domu i tam zaczelam jeszcze raz nad wszystkim zastanawiac. Wciaz wszedzie panowala pustka , bylam sama. Wszystko wydawalo sie szare , bez barw. Tak bylo przez nastepne pare godzin , tak juz bylo zawsze. Zrozumialam , ze stalam sie widmem.

darkjoanna

Komentarze (0) ||0|| /comments/po-prostu-ja
slowa kluczowe: groza, milosc, niepkoj, perypetie, samotnosc, strach
kategorie:

Ksiega


Brak linków
Brak kategorii


Made by Palurien
for elf site
Picture by NN


atomoofki | skrzydlata | underground | diablica | kupczak | Mailing